Baner

omnie.png

 

Cześć!
Nasza grupa postara się wnieść do Waszego życia trochę rozrywki. Kari i Madzia to osoby niesłyszące.

 

więcej


KATEGORIE

wycieczka

 

Czy już wam pisałam że widziałam lecącego bociana ?

Wywróżył mi zmiany, niespodziankę , którą będę pamiętała do końca życia. Ale po kolei .

W sobotę dowiedziałam się że w poniedziałek lecę do Lizbony . Na tą wycieczkę mieli jechać znajomi . Koleżanka z mężem i jego siostra z mężem .Ale kilka dni przed wyjazdem męża koleżanki pokręciło, to znaczy bzdyknęło mu w plecach i nie mógł się ruszyć .Wycieczka była już opłacona zamiast jej męża miałam lecieć ja . Na początku bardzo się ucieszyłam , ale później byłam przerażona , ponieważ bilety lotnicze nie były ubezpieczone miałam lecieć sama . Wylot był z Berlina , do kraju którego w ogóle nie znam . Byłam tak zdenerwowana i chora ze strachu że ledwo pamiętałam jak się nazywam . Musicie wiedzieć też , że nigdy nie leciałam samolotem nie miałam pojęcia o procedurach jakie tam obowiązują , a najgorsze było to że byłam sama jak palec .W poniedziałek rano mąż zawiózł mnie na lotnisko . U Niemców jest porządek , wszystko jest dobrze oznakowane , poza tym rozmawiam po niemiecku . Lot trwał 3.5 godziny . Doleciałam . Jak już stanęłam na własnych nogach na naszej kochanej ziemi to się popłakałam ze szczęścia . Nie było tak źle . W Lizbonie czekała na mnie taksówka , która zawiozła mnie pod sam hotel . Już się uspokoiłam i z uśmiechem na twarzy wkroczyłam do hotelu . Przedstawiłam się panu , powiedziałam że będę zamiast kolegi , że reszta przyjedzie później ,i widzę że on nie wie co ja mówię . Pan w recepcji wybałuszył oczy i spytał czy mówię po angielsku . Uśmiech zniknął z mojej twarzy , bo ja nie znam angielskiego .Zadzwoniłam do córki i ona po angielsku powiedziała panu o co mi chodzi . Dostałam klucze od pokoju i już byłam szczęśliwą turystką , która spokojnie może zająć się zwiedzaniem . Znajomi dojechali wieczorem i od razu ruszyliśmy na Stare Miasto . Lizbona jest piękna , kamienice z urokliwymi balkonami pokryte są wzorzystymi kafelkami. Ulice w centrum dość wąskie , chodniki wyłożone kostką granitową też we wzorki, jeszcze węższe. Ludzi mnóstwo , większość to turyści .Lizbona leży na wzgórzach , uliczki pną się w gorę , później stromo opadają w dół. Po tych uliczkach pędzą tramwaje , tuk – tuki (wózki akumulatorowe), skutery i dzieciaki na deskorolkach . Wszyscy trąbią, pędzą prawie po palcach pieszych . Najpiękniejsza jest stara dzielnica . Domy są małe , uliczki mają 1,5 m. szerokości i balkoniki udekorowane kwiatami. Między oknami rozciągnięte są sznury na których suszą się ubrania . Te stare uliczki też wyłożone są kostką wszędzie są schody , które prowadzą prawie do nieba . Wszędzie stoją stoliki przed kawiarniami i restauracjami . Ludzie siedzą piją wino lub kawę . Byliśmy też w ogrodzie botanicznym gdzie rosły kaktusy i inne rośliny egzotyczne. Byliśmy też w dzielnicy w której wypieka się słynne ciasteczka . Tam było bardziej zielono , a w parkach rosły drzewka pomarańczowe z dojrzewającymi owocami . Zwiedzaliśmy klasztor Karmelitanek i zamek świętego Jerzego . Zrobiliśmy też sobie przejażdżkę słynnym żółtym tramwajem i tuk-tukiem . Byliśmy na koncercie FADO . Było cudownie i gorąco . Tydzień szybko zleciał . W niedzielę o 17.15 miałam lot do domu i znowu na lotnisku w Lizbonie koszmar . Celnik coś do mnie mówi a ja znowu nie rozumiałam . Ale wierzcie mi są na całym świecie dobrzy ludzie , chętni do udzielenia pomocy . Polska przewodniczka , która znała portugalski przetłumaczyła i uratowała mi życie . O 2 w nocy byłam w domu szczęśliwa , spokojna i mądrzejsza bo przecież podróże kształcą!

 

Beztytuu12

 

Pozdrawiam Ula :)

 

LICZNIK ODWIEDZIN

138068
dzisiaj
w tym tygodniu
w tym miesiącu
410
2204
6939